Łódź to nie tylko szalona Piotrkowska, świetne knajpy i piękne murale. Znajdziemy tu też Pomnik Pękniętego Serca.
– Po co tu to stoi? – zapytał młody facet mijając pomnik martyrologii, podczas gdy kumpel opowiadał historię tego miejsca.
Podczas II wojny światowej Hitlerowcy stworzyli niejeden obóz pracy. Wystarczyło być polskim dzieckiem, aby trafić do tego, który znajdował się od ul. Przemysłowej w Łodzi. Najmłodsze miało 3, najstarsze 16 lat. Były to sieroty, uczestnicy ruchu oporu lub ofiary ulicznych łapanek. Młodzi pisali listy do rodziców, prosząc o kromkę chleba. Jak się domyślacie, nigdy nie dotarł do nich ani jeden bochenek, który wysyłali im bliscy. W sumie 12-13 tys. mieszkało tutaj.
„Nigdy więcej wojny”. Aż dziw bierze, że człowiek człowiekowi może gotować taki los. Mimo że niejednokrotnie jesteśmy nieczuli, hasło z Westerplatte przypomina się każdemu, kto widzi krzywdę słabszych i niewinnych – szczególnie dzieciaków. Na widok tego dziecka na Pomniku naprawdę pęka serce. Myślę, że ten Pomnik mógłby być symbolem jakiegokolwiek skrzywdzenia, jakiego doświadczają młodzi ludzie.
Młodzież to przyszłość narodu. I chociaż 'tak mnie irytuje, gdy nie odpisuje’, ufam, że będą 'ludźmi niepowszednimi, którzy pchają ten świat pół kroku wprzód (…), bez nich by świat nudził się’, jak to śpiewał Perfect.
To tylko zajawka całej historii, o której można przeczytać tutaj.
Może warto zobaczyć to miejsce na żywo?

ks. Kamil Falkowski